środa, 8 kwietnia 2015

26. I fell

" Justin nie b wystarczająco blisko  żeby mnie złapać"


 
                                                     EDEN'S POV
- Nie chcę iść na imprezę - jęknęłam.
- Oh, daj spokój. PROSZĘ?- Eve prosiła. - To moje siedemnaste urodziny! Musisz przyjść! Proszę,  proszę,  proszę? - wydęła wargi. - Jenna i Logan przyjdą - zapewniła.
- Mogę zabrać Justina? - przegryzłam wargę.
- Jasne. Im więcej tym lepiej - uśmiechnęła się.- Poza tym lubię widzieć was dwoje razem takich  całych słodkich. To najcudowniejsza rzecz na świecie! Plus, moi obserwujący na tumblr kochają zdjęcia waszej dwójki, które udostepniam - uśmiechnęła się.
- Czekaj, co?  - zmarszczyłam brwi.
- Nic, nic. - uśmiechnęła się. - Zaczyna się o ósmej, ale przyjdź wcześniej, pomożesz mi wszystko przygotowa.- wzruszyła ramionami.
- Gdzie jest ta impreza? - zapytałam.
- Nasz dom - powiedziała.
- Serio? Mama i tata aktualnie...
- Nie, jesteś świrnięta? Są poza miastem. Aktualnie pojechali na małe wakacje z panem Arckmanem. Tym dyrektorem z South - powiedziała.
- Czego oni od niego chcą, skoro już z wami nie mieszkam? - zapytałam.
- Cóż, moje oceny nieco się obniżyły- wzruszyła ramionami.- Tato sądzi, że jeśli on i dyrektor zostaną przyjaciółmi, to pan Arckman mi odpuści czy coś. Nieważne. Nie obchodzą mnie teraz  oceny. Dzisiaj imrezuje! - zaśmiała się.
- Dlaczego dzisiaj? Twoje urodziny są w poniedziałek. - powiedziałam.
- Nie mogę mieć urodzin w poniedziałek. To musi być piątek! Wtedy wszyscy będą mogli leczyć kaca jutro- wzruszyła ramionami, zadzwonił jej telefon. - Oh, Bec chce żebym wróciła do domu. Chce wejść, a ja mam klucze. Jej starszy brat da nam alkohol- uśmiechnęła się głupio. Przewróciłam oczami.
- Cieszę się, że przyjdziesz, siostro. Pa! - krzyknęła zanim wyszła.
Jedną rzecz wiem na pewno: NIE ZAŁOŻĘ SZPILEK.
 
***
 
- Dlaczego nie możesz się prześlizgnąć? Jeśli nie będę miała ciebie, zostanie mi tylko Logan - zmarszczyłam brwi- Nie jestem pewna, czy to jest dobry pomysł - powiedziałam.
- Co z Eve, Jenną i  twoim bratem?- zapytał.
- Jenna, Eve i mój brat będą pić do nieprzytomności - powiedziałam - Logan może pić też,  trochę. Nie chcę być otoczona bandą pijaków, ale nie mogę odmówić Eve, bo obiecałam  i to są jej urodziny, nie chce jej zasmucać.
- Dobrze. Co ty na to, że  przyjdziesz do mnie, gdy tylko poczujesz się niekonfortowo lub będzie ci się nudzić? Naprawdę nie chcę iść na imprezę do South - powiedział, spojrzałam na niego. - Ludzie z South nienawidzą mnie! Myślisz, że chcę dostawać piorunujące spojrzenia całą noc? - uśmiechnął się głupio.
- Przepraszam, myślę,  że masz rację. Dobra, będę musiała się do ciebie powspinać  jeśli będę tego potrzebować - westchnęłam.
- Krzycz, jak coś. Nie chce żebyś spadła z werandy. Pomogę ci się tam znaleźć - uśmiechnął się do mnie i cmoknął moje usta.-Wyglądasz niesamowicie, tak poza tym - szepnął ściskając moje biodra. Miałam na sobie białą sukienkę przyzwoitej długości. Podobną do tej,  którą ubrałam na naszą randkę , tylko bez ramiączek.
- Yeah, dobrze. Myślę, że wyglądam śmiesznie w vansach, ale wolę je niż szpilki.- uśmiechnęłam się.  Zaśmiał się, spoglądając w dół na białe vansy, które miałam na nogach.
- Jesteś piękna, Eden Perry- uśmiechnął się, całując moje usta.
- YO! KOCHANIE! CHODŹ JUŻ, CZAS NA IMPREZĘ!- Jenna krzyknęła zza drzwi. Nie mogę w to uwierzyć. Ludzie dopiero zaczęli przychodzić, a ona już jest pijana.
- Dzięki za pomoc w przygotowaniu. Nie wiesz jak szczęśliwą uczyniło mnie patrzenie na ciebie i Adama w dobrych stosunkach. Niemal się rozpłakałam ze szczęścia - zaśmiałam się, pochyliłam i cmoknęłam jego usta.- Widzimy się później. - krzyknęłam.
- Baw się dobrze kochanie!- krzyknął, ale po chwili cofnął się.- Ale, uh, nie za dobrze, tak? Nie pozwól chłopakom cię porwać ! - krzyknął,  kiedy już  oddalałam się.
- Obiecuje! - zaśmiałam się i pokazałam mu znak pokoju,  zanim weszłam  do domu. Godziny później, była północ. Logan skończył się upijać, Szczęście, że nie wziął ze sobą Rona, tak  jak chciał. Eve nie mogłaby na to pozwolić. Więc, tutaj siedzę sobie samiusienka.
- Hej, skarbie. - powiedział obcy chłopak.
Zawinął swoje ramiona wokół moich, po tym jak usiadł koło mnie na kanapie. Zmarszczyłam brwi i obróciłam się do kolesia, który śmierdział alkoholem i trawką.
- Nie,  dzięki. - zmarszczyłam się,  wstając i poszłam na górę.
- Ah, widzę co robisz. Jesteś szybka, skarbie. - mrugnął, podążając za mną.
- Idź spowrotem na dół, idioto. Mam chłopaka. - powiedziałam, docierając do swojego pokoju. Z trudem złapałam oddech, gdy popchnął mnie do pokoju.
- To czego nie wie, nie może go zranić. - puścił mi oczko, brutalnie popychając mnie na łóżko.  Zapiszczałam, popychając go,  zanim dałam mu w twarz.
- Ty debilu! Wyjdź!  - krzyknęłam wskazując drzwi.
- Oh, kurwa. Jesteś Eden Perry, ta dziwka z South. - skrzywił się - Dziewczyna Justina Biebera. - powiedział, odsuwając się.
- Nie jestem dziwką.- powiedziałam powoli .
- Jasne, powiedz to sobie, szmato. - uśmiechnął się, zanim opuścił mój pokój.
Dupek. Starłam dwie łzy, opuszczające moje oczy i poszłam prosto na balkon.
Nie jestem dziwką, prawda? Całowałam jedynie dwóch chłopców. Harrego i Justina.
- Justin? - zawołałam, ale zauważyłam, że drzwi do jego balkonu są zamknięte. Walić to. Westchnęłam i wspięłam się na balkon. Przesunęłam się  na krawędź,  ciasno się jej chwytając.
- Justin! - krzyknęłam głośniej, ale muzyka rozbrzmiewająca we wnętrzu pokoju musiała być głośniejsza,  bo nie przyszedł . Poczułam, że moja stopa  ześlizguje się i uczucie,  którego nie mogę do końca opisać runęło na mnie, gdy spadałam. Nie złapałam się krawędzi tym razem, a Justin nie był wystarczająco blisko,  żeby mnie złapać. Wszystko poczerniało, gdy uderzyłam o ziemię. Spadłam.

Jak myślicie co się stanie? #pray4eden haha xD
do następnego xo
@NatallaCzerep